Zaniósł mnie do sypialni. To co tam ujrzałam, powaliło mnie z nóg...
Na podłodze były płatki róż. Świeczki na stole, wino.
- Neymaa - nie dokończyłam.
- Kochanie, dziś mamy rocznicę. - powiedział.
- I ty to sam przygotowałeś? Ale Ney, ja nic dla ciebie nie mam.. - zawstydziłam się, on dla nas zrobił taką kolację i w ogóle a ja nawet głupiej czekolady mu nie dam.
- Tak sam. Wystarczy, że tu będziesz. - rzekł po czym zaczął mnie całować.
Niechętnie sie odsunęłam.
- Davi się obudzi.. - powiedziałam.
- Nie. Sandi się nim zajęła. - uśmiechnięty podszedł do stolika, wziął dwa kieliszki z winem i wręczył mi.
- To więc za nasze zdrowie. - rzekłam, stuknęlismy się kieliszkami, Ney odstawił i położył mnie na łóżko.
Chyba był lekko pijany, bo prawie się przewrócił.
- Kocham Cię Lilianno Enrique. - powiedział.
Zaczął mnie całować po całym ciele. Ściągnął mi koszulke, więc ja mu też. Chciał mi rozpiąć stanik, ale po 5 próbach wciąż mu się to nie udało.
- Ciamajdo ty. - zaczęłam się śmiać i sama go ściągnełam. Rzuciłam gdzieś w drzwi.
Następnie ściągnął mi spodnie i majteczki. Też pozbawiłam go tych ubrań.
Wiadomo, co robiliśmy potem.
***
Rano obudziłam się w ramionach Brazylijczyka. Jednak bylo mi zimno po nogach... byłam naga. Zaraz, zaraz Ney też? O boże, co musiało się tej nocy dziać. Nie chciałam go budzić, więc powoli wyrwałam się z objęcia.
Słyszałam wibrowanie, mój telefon. Okryłam się ręcznikiem i podeszłam do telefonu.
` PRZYPOMNIENIE ` 'Śmierć mamy'.
Kiedy to przeczytałam, zaczęłam płakać.
Płakałam tak głośno, że obudziłam Neymara. Szybko wstał, zarzucił na siebie dresowe spodnie i podszedł do mnie.
- Co się stało? - spytał smutny.
- Dziś mija rocznica śmierci mojej mamy. - powiedziałam, jeszcze głośniej płacząc.
- Przepraszam za tą noc, nie wiedziałem.
- Nie twoja wina Neymar. Było mi w nocy cudownie. - oznajmiłam, przytulając się do niego.
- A opowiesz mi o swojej mamie coś? Nie musisz. - spytał.
- No więc tak...
***
Tak mnie na asku i tu błagaliście o ten rozdział, chcieliście żeby nawet był krótki. Specjalnie dodałam. Podoba się? Czekam na opinie :))
10 komentarzy - 19 rozdział :*
niedziela, 18 stycznia 2015
sobota, 17 stycznia 2015
Rozdział 17
~ Neymar ~
- Tata!! - krzyknął malec, wbiegając do domu. Jednak nie było Rafy.
- Davi!! A gdzie ciocia? - ucieszyłem się na jego widok, przytulił się do mnie.
- Odprowadziła mnie do drzwi, dała buziaka i powiedziała że przyjedzie po mnie za tydzień.
- Ooo cały tydzień z moim słodziaczkiem. A wiesz Davi, chciałbym dziś przedstawić ci moją nową dziewczynę. - mały gdy usłyszał o nowej dziewczynie, przestraszył się. Myślał, że będzie taka jak Bruna, ale nie sądze.
* Kilka minut później *
Włączyłem Daviemu bajki. Wróciły dziewczyny. Lila nie zauważyła Daviego, bo z torbami pobiegła do swojego pokoju. Sandi dała mi znak, że ona o niczym nie wie. Kazałem mojemu synkowi schować się za kanapą. Poszedłem po Lilę.
- Ney co się dzieje? - spytała zniecierpliwiona, założyłem jej opaskę na oczy.
- Chciałbym ci kogoś przedstawić. TERAZ!! - krzyknąłem i wyskoczył Davi.
- Kto to?! - zapytała.
- To mój syn, Davi.. - odpowiedziałem. Spojrzałem na nią i na niego, miałem wrażenie, że za chwilę będzie krzyczeć i mnie wyzywać. Niestety, malec się popłakał..
- Ejj Daviś nie płacz! - rzekła, podeszła do niego i go przytuliła.
- Tato, czy ta dziewczyna mnie lubi? - spytał już uspokojony Davi.
- No wiesz e.. - nie dokończyłem, bo Lila mi przerwała.
~ Lila ~
- Ja cię kocham maluszku. - powiedziałam, patrząc mu w oczy. Widziałam na twarzy Neymara uśmiech, a za chwilę pojawił się na twarzy Daviego. Cieszyłam się, że poznałam jego synka.
- Zastąpisz mi mamusie? - zapytał uśmiechnięty maluch.
- Jeżeli chcesz. - odpowiedziałam radośnie.
- No jasne!! Taką mame chcem. - powiedział i przytulił mnie mocniej.
Zaczęliśmy się z nim bawić, wyszliśmy nawet na dwór i do basenu. Był taki słodziutki.
Miał takie piękne oczy, jak Ney. Neymar dużo powiedział mi co było między Davim, a Bruną. Zrobiłam wielkie oczy, myslałam, że ona taka nie jest. Przeczytaliśmy bajkę malcowi i chciałam iść spać, gdy Ney mnie zatrzymał.
- To jeszcze nie koniec niespodzianek.. - powiedział i wziął mnie na ręce.
Zaniósł mnie do sypialni. To co tam ujrzałam, powaliło mnie z nóg...
***
Mamy 17 :)) przepraszam, że taki krótki ale pisałam go na telefonie o 23:00 bo wróciłam wtedy do domu :(( podoba sie? czekam na opinie;*
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:**
- Tata!! - krzyknął malec, wbiegając do domu. Jednak nie było Rafy.
- Davi!! A gdzie ciocia? - ucieszyłem się na jego widok, przytulił się do mnie.
- Odprowadziła mnie do drzwi, dała buziaka i powiedziała że przyjedzie po mnie za tydzień.
- Ooo cały tydzień z moim słodziaczkiem. A wiesz Davi, chciałbym dziś przedstawić ci moją nową dziewczynę. - mały gdy usłyszał o nowej dziewczynie, przestraszył się. Myślał, że będzie taka jak Bruna, ale nie sądze.
* Kilka minut później *
Włączyłem Daviemu bajki. Wróciły dziewczyny. Lila nie zauważyła Daviego, bo z torbami pobiegła do swojego pokoju. Sandi dała mi znak, że ona o niczym nie wie. Kazałem mojemu synkowi schować się za kanapą. Poszedłem po Lilę.
- Ney co się dzieje? - spytała zniecierpliwiona, założyłem jej opaskę na oczy.
- Chciałbym ci kogoś przedstawić. TERAZ!! - krzyknąłem i wyskoczył Davi.
- Kto to?! - zapytała.
- To mój syn, Davi.. - odpowiedziałem. Spojrzałem na nią i na niego, miałem wrażenie, że za chwilę będzie krzyczeć i mnie wyzywać. Niestety, malec się popłakał..
- Ejj Daviś nie płacz! - rzekła, podeszła do niego i go przytuliła.
- Tato, czy ta dziewczyna mnie lubi? - spytał już uspokojony Davi.
- No wiesz e.. - nie dokończyłem, bo Lila mi przerwała.
~ Lila ~
- Ja cię kocham maluszku. - powiedziałam, patrząc mu w oczy. Widziałam na twarzy Neymara uśmiech, a za chwilę pojawił się na twarzy Daviego. Cieszyłam się, że poznałam jego synka.
- Zastąpisz mi mamusie? - zapytał uśmiechnięty maluch.
- Jeżeli chcesz. - odpowiedziałam radośnie.
- No jasne!! Taką mame chcem. - powiedział i przytulił mnie mocniej.
Zaczęliśmy się z nim bawić, wyszliśmy nawet na dwór i do basenu. Był taki słodziutki.
Miał takie piękne oczy, jak Ney. Neymar dużo powiedział mi co było między Davim, a Bruną. Zrobiłam wielkie oczy, myslałam, że ona taka nie jest. Przeczytaliśmy bajkę malcowi i chciałam iść spać, gdy Ney mnie zatrzymał.
- To jeszcze nie koniec niespodzianek.. - powiedział i wziął mnie na ręce.
Zaniósł mnie do sypialni. To co tam ujrzałam, powaliło mnie z nóg...
***
Mamy 17 :)) przepraszam, że taki krótki ale pisałam go na telefonie o 23:00 bo wróciłam wtedy do domu :(( podoba sie? czekam na opinie;*
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:**
Rozdział 16
Po godzinnym prysznicu z Neyem, poszliśmy na śniadanie.
- Ale pięknie pachnie... - rzekłam na zapach naleśników z dżemem.
- Widzisz Lilcia, wiem co dobre. - powiedziała Sandi.
Usiedliśmy do stołów, chciała usiąść przy mnie moja przyjaciółka ale Neymar był pierwszy. Zjedliśmy pyszne śniadanie, oczywiście trzeba było umyć talerze i patelnie. Jak zwykle Sandi poszła się myć, a Ney siedział przy telewizorze. Wszystko zostało na mojej głowie. Nie było tak źle, Brazylijczyk puścił muzykę i zaczął śpiewać, a potem skakać na łóżku. Nadal jednak zastanawiałam się, gdzie jest tata. Nie ma go już od 2 dni w domu, postanowiłam zadzwonić.
- Tak słucham? - odebrał męski głos.
- Tato, gdzie jesteś? Nie ma cię od 2 dni, martwię się..
- Nie martw się, jestem we Włoszech mam różne spotkania. Trening prowadzi inny jakiś zastępczy trener, ale nie musicie na niego iść. Sorki córciu, muszę iść. Kocham cię, paa! - krzyknął mi do telefonu.
- Ja ciebie też kocham, pa. - odpowiedziałam, wtedy Neymar zeskoczył z kanapy i podszedł. Widać było, że był i zazdrosny i smutny, ale też lekko zły.
- Kogo kochasz?! - zapytał robiąc słodkie oczka.
- Tate. - odpowiedziałam, wiedziałam, że jak będę tak mówić to troszkę go zdenerwuje.
- A mnie? - robił coraz bardziej smutniejszą minkę.
- Oj ciebie też Juninho!! - krzyknęłam i pocałowałam go delikatnie w usta.
On ten delikatny pocałunek przemienił w coś pięknego. Usiedliśmy na kanapie, całowaliśmy się i było mi z nim bardzo dobrze.
Szczerze mówiąc, nie myślałam że taka zwyczajna dziewczyna jak ja, mogłaby być z kimś tak sławnym jak Neymar. Cieszyłam się, że go poznałam.
Akurat po schodach schodziła Sandi, zapomniałam o tym, że miałyśmy iść na zakupy!
- Nie chcę wam słoneczka przeszkadzać, ale... - nie dokończyła.
- Tak wiem, już wstaję idziemy na zakupy. - powiedziałam i odsunęłam się od Brazylijczyka.
- A ja?! spytał zdziwiony.
- Ty kochaniutki zostajesz dziś w domu, sorki obiecałam Sandi. Kocham cię, pa! - odpowiedziałam całując go w policzek.
Wyszłyśmy, poszliśmy do jednego sklepu z butami później z ciuchami.
~ Neymar ~
Zostawiły mnie. Włączyłem sobie Fife 15 i zacząłęm grać. Przegrywałem już trzeci mecz, więc odpuściłem. Nie było ich 5 godzin, jak poszły o 13:50 tak jeszcze nie wróciły. Z okazji rocznicy naszego związku z Lilą, postanowiłem coś przygotować. Pewnie szybko nie wrócą, bo ustaliłem coś z Sandi. Zadzwoniłem do Rafy.
- I co, jedziecie już? - spytałem niepewnie.
- Tak, zaraz będziemy wsiadać do taksówki a później do domu Lilki. - odpowiedziała.
- A jak mały?
- Szczęśliwy, nie może się doczekać. Myślisz, że Lila zareaguje łagodniej niż Bruna? - zapytała Rafaela. Bruna gdy dowiedziała się o Davim, mówiła o mnie złe rzeczy i szczególnie go wyzywała od smarkaczy albo, że jak na niego patrzy to ma zamiar zwymiotować. Miałem nadzieję, że Lila inaczej to przyjmie.
- Wydaje mi się, mam nadzieję, że tak.
- Będziemy niedługo. - odpowiedziała rozłączając się.
Uszykowałem w sypialni wszystko, posypałem podłogę płatkami białych róż. Przygotowałem kolację. Davi będzie spał w pokoju moim, a gdy ja będę świętował z Lilą to Sandi się nim zajmie.
~ Lila ~
Tyle sklepów obłaziłyśmy, że aż nogi mnie bolą. Postanowiłyśmy odpocząć i usiadłyśmy sobie w parku, na ławce.
- Ale nogi mnie bolą. - oznajmiłam.
- W domu cię nie będą boleć... - powiedziała tak, jakby miała plan.
- Co ty kombinujesz? - zapytałam, a ona sie już śmiała.
- Ja? Nic, ale Neymar chyba taak. - odpowiedziała.
- Oczywiście ty nic nie wiesz?
- Niestety nie.
Porozmawiałyśmy jeszcze troszkę i zaczęłyśmy wracać. Po drodze chciałam próbowałam ją namówić, zeby mi powiedziała co on kombinuje ale nic to nie dało.
***
Za kilka minut dodam rozdział 17, bo obiecałam :)) jak się podoba? opinie tu w komentarzach (jest opcja, że można skomentować anonimowo) lub na asku ;*
KOMENTUJESZ- MOTYWUJESZ:*
- Ale pięknie pachnie... - rzekłam na zapach naleśników z dżemem.
- Widzisz Lilcia, wiem co dobre. - powiedziała Sandi.
Usiedliśmy do stołów, chciała usiąść przy mnie moja przyjaciółka ale Neymar był pierwszy. Zjedliśmy pyszne śniadanie, oczywiście trzeba było umyć talerze i patelnie. Jak zwykle Sandi poszła się myć, a Ney siedział przy telewizorze. Wszystko zostało na mojej głowie. Nie było tak źle, Brazylijczyk puścił muzykę i zaczął śpiewać, a potem skakać na łóżku. Nadal jednak zastanawiałam się, gdzie jest tata. Nie ma go już od 2 dni w domu, postanowiłam zadzwonić.
- Tak słucham? - odebrał męski głos.
- Tato, gdzie jesteś? Nie ma cię od 2 dni, martwię się..
- Nie martw się, jestem we Włoszech mam różne spotkania. Trening prowadzi inny jakiś zastępczy trener, ale nie musicie na niego iść. Sorki córciu, muszę iść. Kocham cię, paa! - krzyknął mi do telefonu.
- Ja ciebie też kocham, pa. - odpowiedziałam, wtedy Neymar zeskoczył z kanapy i podszedł. Widać było, że był i zazdrosny i smutny, ale też lekko zły.
- Kogo kochasz?! - zapytał robiąc słodkie oczka.
- Tate. - odpowiedziałam, wiedziałam, że jak będę tak mówić to troszkę go zdenerwuje.
- A mnie? - robił coraz bardziej smutniejszą minkę.
- Oj ciebie też Juninho!! - krzyknęłam i pocałowałam go delikatnie w usta.
On ten delikatny pocałunek przemienił w coś pięknego. Usiedliśmy na kanapie, całowaliśmy się i było mi z nim bardzo dobrze.
Szczerze mówiąc, nie myślałam że taka zwyczajna dziewczyna jak ja, mogłaby być z kimś tak sławnym jak Neymar. Cieszyłam się, że go poznałam.
Akurat po schodach schodziła Sandi, zapomniałam o tym, że miałyśmy iść na zakupy!
- Nie chcę wam słoneczka przeszkadzać, ale... - nie dokończyła.
- Tak wiem, już wstaję idziemy na zakupy. - powiedziałam i odsunęłam się od Brazylijczyka.
- A ja?! spytał zdziwiony.
- Ty kochaniutki zostajesz dziś w domu, sorki obiecałam Sandi. Kocham cię, pa! - odpowiedziałam całując go w policzek.
Wyszłyśmy, poszliśmy do jednego sklepu z butami później z ciuchami.
~ Neymar ~
Zostawiły mnie. Włączyłem sobie Fife 15 i zacząłęm grać. Przegrywałem już trzeci mecz, więc odpuściłem. Nie było ich 5 godzin, jak poszły o 13:50 tak jeszcze nie wróciły. Z okazji rocznicy naszego związku z Lilą, postanowiłem coś przygotować. Pewnie szybko nie wrócą, bo ustaliłem coś z Sandi. Zadzwoniłem do Rafy.
- I co, jedziecie już? - spytałem niepewnie.
- Tak, zaraz będziemy wsiadać do taksówki a później do domu Lilki. - odpowiedziała.
- A jak mały?
- Szczęśliwy, nie może się doczekać. Myślisz, że Lila zareaguje łagodniej niż Bruna? - zapytała Rafaela. Bruna gdy dowiedziała się o Davim, mówiła o mnie złe rzeczy i szczególnie go wyzywała od smarkaczy albo, że jak na niego patrzy to ma zamiar zwymiotować. Miałem nadzieję, że Lila inaczej to przyjmie.
- Wydaje mi się, mam nadzieję, że tak.
- Będziemy niedługo. - odpowiedziała rozłączając się.
Uszykowałem w sypialni wszystko, posypałem podłogę płatkami białych róż. Przygotowałem kolację. Davi będzie spał w pokoju moim, a gdy ja będę świętował z Lilą to Sandi się nim zajmie.
~ Lila ~
Tyle sklepów obłaziłyśmy, że aż nogi mnie bolą. Postanowiłyśmy odpocząć i usiadłyśmy sobie w parku, na ławce.
- Ale nogi mnie bolą. - oznajmiłam.
- W domu cię nie będą boleć... - powiedziała tak, jakby miała plan.
- Co ty kombinujesz? - zapytałam, a ona sie już śmiała.
- Ja? Nic, ale Neymar chyba taak. - odpowiedziała.
- Oczywiście ty nic nie wiesz?
- Niestety nie.
Porozmawiałyśmy jeszcze troszkę i zaczęłyśmy wracać. Po drodze chciałam próbowałam ją namówić, zeby mi powiedziała co on kombinuje ale nic to nie dało.
***
Za kilka minut dodam rozdział 17, bo obiecałam :)) jak się podoba? opinie tu w komentarzach (jest opcja, że można skomentować anonimowo) lub na asku ;*
KOMENTUJESZ- MOTYWUJESZ:*
czwartek, 15 stycznia 2015
Rozdział 15
Wróciłam do domu, po cichu weszłam i cichutko zamknęłam drzwi. Usłyszałam, że ktoś ogląda telewizję. Przeczuwałam, że to Sandi. Postanowiłam do niej podejść i wszystko wyjaśnić, przecież nie mogłam tak tego zostawić, okłamałam ją i prawdopodobnie może już nie chce mnie znać.
- Sandi? - spytałam niepewnie.
- Sorki, że tak zareagowałam ale nie wiedziałam co się dzieje... - tlumaczyła.
- Wiesz, zareagowałabym tak samo. To przecież twój idol, a ja z nim jestem w związku, przepraszam, że to ukrywałam. - powiedziałam, a ona mnie przytuliła.
- Nie szkodzi. Szczęścia z piłkarzykiem.. - rzekła.
- Kochana!! - uśmiechnęłam się.
Zrobiłyśmy sobie seans filmowy. Oglądałyśmy komedie romantyczne, ale przeważnie ludzie sie całowali i Sandi powiedziała, żebym tą komedie oglądnęła z Neymarem. Wybuchłam na to śmiechem. Później zrobiłyśmy sobie obiad, ale więcej nabrudziłyśmy niż porobiłyśmy. Sandi poszła się zdrzemnąć, bo powiedziała, że na dziś ma już dość emocji i wrażeń. Ja też poszłam do mojego pokoju i otworzyłam szafę, pełną ubrań. Chciałam wybrać coś na jutro, bo miałam iść z Sandi na zakupy. Nagle usłyszałam lekkie zamknięcie drzwi, pomyślałam, że Ney już wrócił. On chyba myśli, że jestem na niego wściekła, ale nieprawda.
Usłyszałam ciche pukanie, to Neymar.
- Proszę. - powiedziałam.
Wszedł Neymar, ze smutną miną. W ręku trzymał czerwoną różyczkę.
- Chciałem cię przeprosić... - nie dane mu było skończyć, bo rzuciłam się na niego.
- Kocham cię! - krzyknęłam mu do ucha.
- Czyli uważam to za wybaczenie?
- Tak, róża jest piękna, dziękuje! - mocno go przytuliłam.
- Ej ej bo mnie udusisz i więcej ci takiej nie przyniosę! - zaśmiał się.
- No dobrze już dobrze. Wyjaśniłam dziś wszystko Sandi, życzyła nam szczęścia.- powiedziałam uśmiechnięta.
- Ooo. A słuchaj, za godzinę Bartra organizuje impreze urodzinową i będzie tam cała drużyna Barcy z partnerkami, miałabyś ochotę? - zapytał.
- No jasne! Tylko idę wybrać sukienke, a ty też idź się uszykuj.
Miałam tylko 30 minut na przygotowanie się. Ma dziś urodziny, ale fajnie, ciesze się że tylko drużyna Barcy, nie chciałabym oglądać zawszonej twarzy Bruny i Jacka.
Wybrałam tą:
Neymar zmierzył mnie swoim seksownym wzrokiem.
- Ślicznie wyglądasz kochanie. - powiedział przytulając mnie od tyłu.
- Dziękuję, ty też wyglądasz nieziemsko. - odpowiedziałam. Miał błękitną koszule i czerwone rurki.
Zostawiłam kartkę dla Sandi:
'Wyszliśmy z Neyem na urodziny Bartry, nie martw się, wrócimy niedługo.'
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Na imprezie faktycznie była tylko drużyna Barcy,
Zapukaliśmy otworzył Messi?
- Hej Leo, gdzie Bartra? - spytał Neymar.
- Poszedł tańczyć. Wejdzcie. - odpowiedział Argentyńczyk.
W jego domu było pięknie, ściany w barwach Katalonii. Zauważyliśmy jak szaleje z Pique, Shakirą i Albą. Gdy nas zobaczył, zostawił swoją 'ekipe' i podszedł do nas.
- Cieszę się, że jesteście bo chciałbym was przeprosić wtedy za ten głupi zakład. - tłumaczył.
- Nic się przecież nie stało, już dobrze. A tak w ogóle wszystkiego najlepszego, stara dupo!! - krzyknął Neymar.
- Najlepszego Bartra. - powiedziałam.
- Dziękuje wam, Lila, mów mi Marc. - rzekł, puszczając mi oczko. Ney to zobaczył bo w jego pięknych oczkach było widać zazdrość.
Impreza się rozkręcała, niektórzy byli bardzo pijani, ale my nie piliśmy. Neymar ze względu na samochód, a ja ogólnie pić nie lubię. Messi raz ze mną zatańczył, a reszta nie bo mój Brazylijczyk nie odstępiwał mnie na krok i z nikim nie mogłam tańczyć.
* 3 godziny później *
Przetańczyliśmy całą noc, wróciliśmy do domu chyba o 4:56, nie pamiętam bo jednak byliśmy pijani. Wiem tylko, że jak wróciliśmy to zasnęliśmy na schodach w samej bieliźnie, a dalej nic.
Rano obudziliśmy się faktycznie na schodach. Mieliśmy lekkiego kaca.
Usłyszałam, jak Sandi schodzi.
- Uuu ostro wczoraj było. - powiedziała śmiejąc się.
- Ciii... - popatrzyłam sie na Neya, jeszcze spał.
- A no tak, bo obudzę twego księcia w bokserkach.
- Hahah!! - po jej słowach wybuchłam śmiechem i obudziłam Neymara, tak się przestraszył, że zleciał ze schodów.
Szybko wstałam do niego, i przytuliłam. Pocałował mnie. Sandi zeszła zrobić śniadanie, a my z Neyem poszliśmy pod prysznic.
- Mogę dziś wziąć prysznic z tobą? - spytał niepewnie.
- Jeszcze jesteś pijany?! - zapytałam, żartując sobie. On zrobił poważną minę.
- Nie, pytam na serio.
- Ojj chodź!! - krzyknęłam i poszliśmy się razem kąpać....
***
Jak się podoba? Mamy już 15 rozdział jej!! <3 Opinie w komentarzach lub na asku. :)))
Jak już wiecie, dziś urodziny (24) obchodzi Marc Bartra, a Barca właśnie wygrywa z Elche po bramce Mathieu :))
Najlepszego Marc! <3
- Sandi? - spytałam niepewnie.
- Sorki, że tak zareagowałam ale nie wiedziałam co się dzieje... - tlumaczyła.
- Wiesz, zareagowałabym tak samo. To przecież twój idol, a ja z nim jestem w związku, przepraszam, że to ukrywałam. - powiedziałam, a ona mnie przytuliła.
- Nie szkodzi. Szczęścia z piłkarzykiem.. - rzekła.
- Kochana!! - uśmiechnęłam się.
Zrobiłyśmy sobie seans filmowy. Oglądałyśmy komedie romantyczne, ale przeważnie ludzie sie całowali i Sandi powiedziała, żebym tą komedie oglądnęła z Neymarem. Wybuchłam na to śmiechem. Później zrobiłyśmy sobie obiad, ale więcej nabrudziłyśmy niż porobiłyśmy. Sandi poszła się zdrzemnąć, bo powiedziała, że na dziś ma już dość emocji i wrażeń. Ja też poszłam do mojego pokoju i otworzyłam szafę, pełną ubrań. Chciałam wybrać coś na jutro, bo miałam iść z Sandi na zakupy. Nagle usłyszałam lekkie zamknięcie drzwi, pomyślałam, że Ney już wrócił. On chyba myśli, że jestem na niego wściekła, ale nieprawda.
Usłyszałam ciche pukanie, to Neymar.
- Proszę. - powiedziałam.
Wszedł Neymar, ze smutną miną. W ręku trzymał czerwoną różyczkę.
- Chciałem cię przeprosić... - nie dane mu było skończyć, bo rzuciłam się na niego.
- Kocham cię! - krzyknęłam mu do ucha.
- Czyli uważam to za wybaczenie?
- Tak, róża jest piękna, dziękuje! - mocno go przytuliłam.
- Ej ej bo mnie udusisz i więcej ci takiej nie przyniosę! - zaśmiał się.
- No dobrze już dobrze. Wyjaśniłam dziś wszystko Sandi, życzyła nam szczęścia.- powiedziałam uśmiechnięta.
- Ooo. A słuchaj, za godzinę Bartra organizuje impreze urodzinową i będzie tam cała drużyna Barcy z partnerkami, miałabyś ochotę? - zapytał.
- No jasne! Tylko idę wybrać sukienke, a ty też idź się uszykuj.
Miałam tylko 30 minut na przygotowanie się. Ma dziś urodziny, ale fajnie, ciesze się że tylko drużyna Barcy, nie chciałabym oglądać zawszonej twarzy Bruny i Jacka.
Wybrałam tą:
Neymar zmierzył mnie swoim seksownym wzrokiem.
- Ślicznie wyglądasz kochanie. - powiedział przytulając mnie od tyłu.
- Dziękuję, ty też wyglądasz nieziemsko. - odpowiedziałam. Miał błękitną koszule i czerwone rurki.
Zostawiłam kartkę dla Sandi:
'Wyszliśmy z Neyem na urodziny Bartry, nie martw się, wrócimy niedługo.'
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Na imprezie faktycznie była tylko drużyna Barcy,
Zapukaliśmy otworzył Messi?
- Hej Leo, gdzie Bartra? - spytał Neymar.
- Poszedł tańczyć. Wejdzcie. - odpowiedział Argentyńczyk.
W jego domu było pięknie, ściany w barwach Katalonii. Zauważyliśmy jak szaleje z Pique, Shakirą i Albą. Gdy nas zobaczył, zostawił swoją 'ekipe' i podszedł do nas.
- Cieszę się, że jesteście bo chciałbym was przeprosić wtedy za ten głupi zakład. - tłumaczył.
- Nic się przecież nie stało, już dobrze. A tak w ogóle wszystkiego najlepszego, stara dupo!! - krzyknął Neymar.
- Najlepszego Bartra. - powiedziałam.
- Dziękuje wam, Lila, mów mi Marc. - rzekł, puszczając mi oczko. Ney to zobaczył bo w jego pięknych oczkach było widać zazdrość.
Impreza się rozkręcała, niektórzy byli bardzo pijani, ale my nie piliśmy. Neymar ze względu na samochód, a ja ogólnie pić nie lubię. Messi raz ze mną zatańczył, a reszta nie bo mój Brazylijczyk nie odstępiwał mnie na krok i z nikim nie mogłam tańczyć.
* 3 godziny później *
Przetańczyliśmy całą noc, wróciliśmy do domu chyba o 4:56, nie pamiętam bo jednak byliśmy pijani. Wiem tylko, że jak wróciliśmy to zasnęliśmy na schodach w samej bieliźnie, a dalej nic.
Rano obudziliśmy się faktycznie na schodach. Mieliśmy lekkiego kaca.
Usłyszałam, jak Sandi schodzi.
- Uuu ostro wczoraj było. - powiedziała śmiejąc się.
- Ciii... - popatrzyłam sie na Neya, jeszcze spał.
- A no tak, bo obudzę twego księcia w bokserkach.
- Hahah!! - po jej słowach wybuchłam śmiechem i obudziłam Neymara, tak się przestraszył, że zleciał ze schodów.
Szybko wstałam do niego, i przytuliłam. Pocałował mnie. Sandi zeszła zrobić śniadanie, a my z Neyem poszliśmy pod prysznic.
- Mogę dziś wziąć prysznic z tobą? - spytał niepewnie.
- Jeszcze jesteś pijany?! - zapytałam, żartując sobie. On zrobił poważną minę.
- Nie, pytam na serio.
- Ojj chodź!! - krzyknęłam i poszliśmy się razem kąpać....
***
Jak się podoba? Mamy już 15 rozdział jej!! <3 Opinie w komentarzach lub na asku. :)))
Jak już wiecie, dziś urodziny (24) obchodzi Marc Bartra, a Barca właśnie wygrywa z Elche po bramce Mathieu :))
Najlepszego Marc! <3
środa, 14 stycznia 2015
Rozdział 14
... pocałował mnie w policzek, gdy nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. To jego rodzina. Zaczęłam się najbardziej denerwować tym, że spytają o moją mamę.
- Hej syneczku!! - krzyknęła radośnie mama Neya.
- Mamo, ale się zmieniłaś! Tata oczywiscie też! A gdzie Rafa? - powiedział i spytał.
- Akuku!! Haha! - wyskoczyła zza pleców jego taty.
- Ty to lubisz mnie straszyć, Wejdźcie.
Jego rodzice byli zabawni, a jego siostra taka piękna...
- Dobry wieczór, jestem Lilianna. - przedstawiłam się, a oni się uśmiechnęli.
- Jakie ładne imię, z resztą, sama jesteś bardzo piekna. - powiedziała pani Nadine.
- Dziękuje. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Noo bracie w końcu jakąś normalną dziewczyne sobie znalazłeś. Jestem Rafaela. - przedstawiła się.
Rozmawialiśmy tak sobie, panowała miła atmosfera. Jego siostra była taka fajna, że cały czas ze sobą rozmawialiśmy, na każdy temat. Dużo mi opowiedziała o Neyu. Jednak mieliśmy jedną pasję, nienawidziłyśmy Bruny. Minęły 3 godziny i niestety rodzina Santosów musiała już iść. Pożegnałam się, Rafaela mnie przytuliła. Odjechali. Sandi jeszcze nie wróciła i dobrze.
- No to co robimy? - spytał Ney.
- Nie wiem, jestem zmęczona. - odpowiedziałam ziewając.
- To chodźmy spać. Ja mam jutro trening, pójdziesz ze mną?
- Oczywiście.
Poszliśmy na górę. Wiadomo, że Neymar musiał spać w samych bokserkach. Pocałował mnie w usta i zasnęliśmy wtuleni w siebie. Przebudziłam się jakoś o 2 w nocy i słyszałam takie 'trzask!', pomyślałam, że pewnie Sandi jest pijana ale się tym nie przejmowałam wiec zasnęłam dalej w objęciach Brazylijczyka.
Rano wstaliśmy, ja poszłam wziąć prysznic a Ney siedział nadal na moim łóżku. Po dość długim jak na mnie prysznicu, wróciłam do pokoju. Neymar zaczął mnie całować, gdy nagle wlazła nam do pokoju Sandi.
- Matka nie uczyła, że się puka?! - zapytał bardzo zły, pierwszy raz widziałam w nim taką złość.
- Uczyła, ale... - nie dokończyła.
- No to skoro uczyła, czemu nie zapukałaś?
-Drzwi były otwarte. A tak wgl, czemu się całujecie, śpicie razem?! - spytała zdziwiona.
- Bo jesteśmy parą. - odpowiedział, a ona wybiegła z pokoju i z domu, trzasnęła drzwiami.
Było mi smutno, byłam też trochę zła na Neya, sama chciałam jej powiedzieć.
- Czemu jej powiedziałeś? Obiecałeś!! - zaczęłam krzyczeć na niego, z łzami w oczach.
- Nie mogłem tego ukrywać, kocham cię, nie mogłem już dłużej wytrzymać! -tłumaczył.
- Odejdź odemnie. - powiedziałam, ubrałam się i wyszłam.
Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, prawdopodobnie zniszczył mi przyjaźń.
Postanowiłam jej poszukać, nie zna okolic ani nic, więc nie mogła gdzieś daleko pójść.
Zobaczyłam ją w parku, przy lodach. Usiadła na ławce zapłakana. Chciałam do niej podejść, gdy dostałam SMS-a, od taty.
' Córeczko, przepraszam, że od 2 dni nie ma mnie w domu, ale jestem w Japonii na konferencji. Gdybyś czegoś potrzebowała, zadzwoń.'
Nie odpisywałam. I nagle Sandi zniknęła mi oczów. Może wróci do domu, Neya już nie bedzie bo pójdzie na trening, więc będę mogła z nią spokojnie porozmawiać...
***
I jak się podoba? Czekam na opinie:)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*
- Hej syneczku!! - krzyknęła radośnie mama Neya.
- Mamo, ale się zmieniłaś! Tata oczywiscie też! A gdzie Rafa? - powiedział i spytał.
- Akuku!! Haha! - wyskoczyła zza pleców jego taty.
- Ty to lubisz mnie straszyć, Wejdźcie.
Jego rodzice byli zabawni, a jego siostra taka piękna...
- Dobry wieczór, jestem Lilianna. - przedstawiłam się, a oni się uśmiechnęli.
- Jakie ładne imię, z resztą, sama jesteś bardzo piekna. - powiedziała pani Nadine.
- Dziękuje. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Noo bracie w końcu jakąś normalną dziewczyne sobie znalazłeś. Jestem Rafaela. - przedstawiła się.
Rozmawialiśmy tak sobie, panowała miła atmosfera. Jego siostra była taka fajna, że cały czas ze sobą rozmawialiśmy, na każdy temat. Dużo mi opowiedziała o Neyu. Jednak mieliśmy jedną pasję, nienawidziłyśmy Bruny. Minęły 3 godziny i niestety rodzina Santosów musiała już iść. Pożegnałam się, Rafaela mnie przytuliła. Odjechali. Sandi jeszcze nie wróciła i dobrze.
- No to co robimy? - spytał Ney.
- Nie wiem, jestem zmęczona. - odpowiedziałam ziewając.
- To chodźmy spać. Ja mam jutro trening, pójdziesz ze mną?
- Oczywiście.
Poszliśmy na górę. Wiadomo, że Neymar musiał spać w samych bokserkach. Pocałował mnie w usta i zasnęliśmy wtuleni w siebie. Przebudziłam się jakoś o 2 w nocy i słyszałam takie 'trzask!', pomyślałam, że pewnie Sandi jest pijana ale się tym nie przejmowałam wiec zasnęłam dalej w objęciach Brazylijczyka.
Rano wstaliśmy, ja poszłam wziąć prysznic a Ney siedział nadal na moim łóżku. Po dość długim jak na mnie prysznicu, wróciłam do pokoju. Neymar zaczął mnie całować, gdy nagle wlazła nam do pokoju Sandi.
- Matka nie uczyła, że się puka?! - zapytał bardzo zły, pierwszy raz widziałam w nim taką złość.
- Uczyła, ale... - nie dokończyła.
- No to skoro uczyła, czemu nie zapukałaś?
-Drzwi były otwarte. A tak wgl, czemu się całujecie, śpicie razem?! - spytała zdziwiona.
- Bo jesteśmy parą. - odpowiedział, a ona wybiegła z pokoju i z domu, trzasnęła drzwiami.
Było mi smutno, byłam też trochę zła na Neya, sama chciałam jej powiedzieć.
- Czemu jej powiedziałeś? Obiecałeś!! - zaczęłam krzyczeć na niego, z łzami w oczach.
- Nie mogłem tego ukrywać, kocham cię, nie mogłem już dłużej wytrzymać! -tłumaczył.
- Odejdź odemnie. - powiedziałam, ubrałam się i wyszłam.
Nie miałam ochoty z nim rozmawiać, prawdopodobnie zniszczył mi przyjaźń.
Postanowiłam jej poszukać, nie zna okolic ani nic, więc nie mogła gdzieś daleko pójść.
Zobaczyłam ją w parku, przy lodach. Usiadła na ławce zapłakana. Chciałam do niej podejść, gdy dostałam SMS-a, od taty.
' Córeczko, przepraszam, że od 2 dni nie ma mnie w domu, ale jestem w Japonii na konferencji. Gdybyś czegoś potrzebowała, zadzwoń.'
Nie odpisywałam. I nagle Sandi zniknęła mi oczów. Może wróci do domu, Neya już nie bedzie bo pójdzie na trening, więc będę mogła z nią spokojnie porozmawiać...
***
I jak się podoba? Czekam na opinie:)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*
wtorek, 13 stycznia 2015
Rozdział 13
Spędziłam cudowną noc z Neymarem. Obudziłam się w jego ramionach, tak słodko chrapał. Jednak coś słyszałam innego... ktoś pukał w drzwi.
- Lila?! - krzyczała Sandi.
- Już chwileczke. - odpowiedziałam.
Szkoda było mi obudzić Neya, tak słodziutko spał. Ale musiałam. Obudziłam go pocałunkiem.
- Mmm ale mam budzik. - zaśmiał się.
- Ney, schowaj się do szafy na kilka minut. - wydałam rozkaz.
- Ale... - nie dane mu było skończyć.
- Sandi chce tu wejść, jesteśmy prawie nadzy....
- A okey, juz. - spadł z łóżka, poszedł i schował sie do szafy.
Szybko schowałam jego spodnie pod kołdrę, a na siebie zarzuciłam to:
- Ja wychodzę... - powiedziałam, a tak naprawdę musiałam być w domu bo Neymar chciał przedstawić mnie swoim rodzicom.
- Aha to czyli muszę iść sama zwiedzać?
- Na to wygląda. A o której byś wróciła? - spytałam,muszę wiedzieć.
- Hmm.. może o 1 w nocy , wiesz lubie imprezy itp. - odpowiedziała.
- Okey, a teraz muszę się ubrać, wyjdziesz?
- Tak, ja też. Zaraz wychodzę, umówiłam sie.
Przed chwilą mówiła, że idzie sama, a teraz że z kimś? Dziwne..
Gdy wyszła, zamknęłam drzwi na klucz, ściągnęłam tą byle jaką bluzke i otworzyłam szafę. Tak z niej wyskoczył, jakby brakowało mu tlenu. Pocałował mnie, położył na łóżko i leżał na mnie. Całowaliśmy się tak przez kilka minut, a potem on pojechał na trening, Sandi wyszła a ja zostałam sama. Wybrałam ciuchy na wieczór i wystarczyło mi czekać na mojego Brazylijczyka.
* Kilka godzin później *
W końcu przyszedł Ney, z zakupami i cały mokry.
- Chyba deszcz cię złapał. - zaśmiałam się.
- Zaraz ciebie złapie! - odpowiedział łobuzersko. Pociągnął mnie za ręke i wyszedł z domu. Padało strasznie, a myłam włosy dopiero.
- Co ty wyprawiasz?! Pada! - krzyczałam.
- W deszczu pocałunki są namiętniejsze. - powiedział po czym mnie pocałował.
Wróciliśmy po 5 minutach do domu. Było mi bardzo zimno, Neymar cały czas mnie przytulał. Do spotkania z jego rodzicami (i oczywiście siostrą) została godzina. Szybko pobiegliśmy na górę się uszykować. Ja ubrałam się w to:
i niebieskie szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Przyznam szczerze, denerwowałam się troszkę tego spotkania, nie wiedziałam jacy są jego rodzice i siostra i jak zareagują. Neymar chyba to zauważył..
- Kochanie, co się dzieje? - spytał.
- Nic, po prostu się denerwuję.
- Wszystko będzie dobrze, polubią cię, zobaczysz. - powiedział i pocałował mnie w policzek...
***
I jak się podoba? Krótki, ale to dlatego że miałam dziś dużo nauki. :( czekam na opinie! :)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*
- Lila?! - krzyczała Sandi.
- Już chwileczke. - odpowiedziałam.
Szkoda było mi obudzić Neya, tak słodziutko spał. Ale musiałam. Obudziłam go pocałunkiem.
- Mmm ale mam budzik. - zaśmiał się.
- Ney, schowaj się do szafy na kilka minut. - wydałam rozkaz.
- Ale... - nie dane mu było skończyć.
- Sandi chce tu wejść, jesteśmy prawie nadzy....
- A okey, juz. - spadł z łóżka, poszedł i schował sie do szafy.
Szybko schowałam jego spodnie pod kołdrę, a na siebie zarzuciłam to:
- Już możesz wejść, Sandi. - powiedziałam.
- No co tak długo? - spytała.
- Byłam w samej bieliźnie, musiałam coś na siebie założyć. - wytlumaczyłam, słyszałam szeptem takie 'Mrrr...' wiedziałam, że to Ney.
- Okay. Jestem wypoczęta, co dziś będziemy robić? - zapytała patrząc na szafę.- Ja wychodzę... - powiedziałam, a tak naprawdę musiałam być w domu bo Neymar chciał przedstawić mnie swoim rodzicom.
- Aha to czyli muszę iść sama zwiedzać?
- Na to wygląda. A o której byś wróciła? - spytałam,muszę wiedzieć.
- Hmm.. może o 1 w nocy , wiesz lubie imprezy itp. - odpowiedziała.
- Okey, a teraz muszę się ubrać, wyjdziesz?
- Tak, ja też. Zaraz wychodzę, umówiłam sie.
Przed chwilą mówiła, że idzie sama, a teraz że z kimś? Dziwne..
Gdy wyszła, zamknęłam drzwi na klucz, ściągnęłam tą byle jaką bluzke i otworzyłam szafę. Tak z niej wyskoczył, jakby brakowało mu tlenu. Pocałował mnie, położył na łóżko i leżał na mnie. Całowaliśmy się tak przez kilka minut, a potem on pojechał na trening, Sandi wyszła a ja zostałam sama. Wybrałam ciuchy na wieczór i wystarczyło mi czekać na mojego Brazylijczyka.
* Kilka godzin później *
W końcu przyszedł Ney, z zakupami i cały mokry.
- Chyba deszcz cię złapał. - zaśmiałam się.
- Zaraz ciebie złapie! - odpowiedział łobuzersko. Pociągnął mnie za ręke i wyszedł z domu. Padało strasznie, a myłam włosy dopiero.
- Co ty wyprawiasz?! Pada! - krzyczałam.
- W deszczu pocałunki są namiętniejsze. - powiedział po czym mnie pocałował.
i niebieskie szpilki. Włosy zostawiłam rozpuszczone.
Przyznam szczerze, denerwowałam się troszkę tego spotkania, nie wiedziałam jacy są jego rodzice i siostra i jak zareagują. Neymar chyba to zauważył..
- Kochanie, co się dzieje? - spytał.
- Nic, po prostu się denerwuję.
- Wszystko będzie dobrze, polubią cię, zobaczysz. - powiedział i pocałował mnie w policzek...
***
I jak się podoba? Krótki, ale to dlatego że miałam dziś dużo nauki. :( czekam na opinie! :)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*
poniedziałek, 12 stycznia 2015
Rozdział 12
Niestety na imprezie byli dwaj nie proszeni goście, a mianowicie Bruna i Jack...
- Leo? - zapytał Ney, Argentyńczyk stał przy nas.
- Słucham?
- Co te dwie łajzy tu robią? - spytał, a ja zaczęłam się lekko chichotać.
- Zaprosiłem wszystkich sąsiadów, nawet nowych. - tłumaczył.
- Że co?! Oni tu mieszkają? Lila, idziemy stąd. - powiedział Neymar i pociągnął mnie za rekę.
Wyszliśmy, wyrwałam się.
- Ała, nie ciągnij tak!! O co chodzi? - spytałam i wyrwałam się.
- Nie widzisz tego?!
- Czego? - spytałam zdziwiona.
- Ta dwójka chce zniszczyć nasz związek. A zresztą już musimy wracać, ktoś do ciebie przyjeżdża... - wytłumaczył.
- No tak, ale następnym razem nie ciągnij mnie tak mocno, okey?
- Przepraszam, zdenerwowałem się. - odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
Poszliśmy piechotą, wcześniej podjechał po nas Leo. Wiedziałam, że muszę o czymś powiedzieć Neyowi.
- Neymar? - zapytałam.
- Co się stało kicia?
- Musze ci o czymś powiedzieć.
- O czym?! - wystraszył się.
- No bo ta Sandi jest twoją wielką fanką i gdyby dowiedziała się, że jesteśmy razem, byłaby zła. Bo wiesz... ja na początku cię nie lubiłam a ona cały czas o tobie gadała itp. - wytłumaczyłam, trzęsłam się z zimna.
- Mam to ukrywać? Spróbuje... postaram się.. - odpowiedział smutnym głosem.
Zauważył, że zaczynam się trząść, ściągnął z siebie kurtkę i dał mi ją.
~ Neymar ~
Muszę udawać, że między mną a Lilą nic nie ma. Nie wiem, czy potrafię. Przecież ją bardzo kocham, a przy jej przyjaciółce mam udawać.. Spróbuję chociaż.
Idziemy, jesteśmy już przy bloku, stoi jakaś dziewczyna (chyba Sandi) i nagle momentalnie Lila puściła moją reke, pobiegła sobie do koleżaneczki. Poszedłem za nią.
- TY! TY! TY JESTEŚ NEYMAR AAAAA!! Ale zaraz, co robisz z Lilą? - ucieszyła się i za chwilę była zdziwiona.
- Mieszka ze mną? Jego dom jest w remoncie, tata pozwolił mu zamieszkać. - wytłumaczyła jej Lilka.
- Tak, dokładnie tak. Jesteśmy PRZYJACIÓŁMI. -dałem specjalny nacisk na słowo 'przyjaciółmi'. Lila dziwnie się spojrzała.
Weszliśmy do domu, Lila poszła pokazać pokój Sandi, a ja poszedłem do kuchni, byłem głodny. 'O frytki' powiedziałem sam do siebie, zacząłem się śmiać. Gdy już zjadłem, poszedłem do pokoju.
~ Lila ~
Wiem, że Neyowi jest ciężko, mi też. Nie mogę jej powiedzieć, nie teraz...
Poszła spać, powiedziała, że jest zmęczona. Usłyszałam kroki na schodach, wiedziałam kto to.
- Neymar, chodź do mnie. - powiedziałam łobuzerskim głosem.
- BUU!! Hahah. - wbiegł uśmiechając się.
- Ale się boje, hohoho - zaśmiałam się.
- Chcesz dziś spać ze mną? - spytałam, wiedziałam co odpowie.
- Jeszcze pytasz?! - jednym ruchem ściągnał koszule i spodnie.. był w samych bokserkach.
I 'wskoczył mi do łożka'. Cieszyłam się bardzo, że moj pierwszy raz, zawdzięczam mu....
***
I jak? Podoba się? Moim zdaniem jest nudny i nie wyszedł, ale dzis po prostu nie miałam weny. Jest też nawet krótki, przepraszam. :( czekam na opinie. :))
- Leo? - zapytał Ney, Argentyńczyk stał przy nas.
- Słucham?
- Co te dwie łajzy tu robią? - spytał, a ja zaczęłam się lekko chichotać.
- Zaprosiłem wszystkich sąsiadów, nawet nowych. - tłumaczył.
- Że co?! Oni tu mieszkają? Lila, idziemy stąd. - powiedział Neymar i pociągnął mnie za rekę.
Wyszliśmy, wyrwałam się.
- Ała, nie ciągnij tak!! O co chodzi? - spytałam i wyrwałam się.
- Nie widzisz tego?!
- Czego? - spytałam zdziwiona.
- Ta dwójka chce zniszczyć nasz związek. A zresztą już musimy wracać, ktoś do ciebie przyjeżdża... - wytłumaczył.
- No tak, ale następnym razem nie ciągnij mnie tak mocno, okey?
- Przepraszam, zdenerwowałem się. - odpowiedział i pocałował mnie w policzek.
Poszliśmy piechotą, wcześniej podjechał po nas Leo. Wiedziałam, że muszę o czymś powiedzieć Neyowi.
- Neymar? - zapytałam.
- Co się stało kicia?
- Musze ci o czymś powiedzieć.
- O czym?! - wystraszył się.
- No bo ta Sandi jest twoją wielką fanką i gdyby dowiedziała się, że jesteśmy razem, byłaby zła. Bo wiesz... ja na początku cię nie lubiłam a ona cały czas o tobie gadała itp. - wytłumaczyłam, trzęsłam się z zimna.
- Mam to ukrywać? Spróbuje... postaram się.. - odpowiedział smutnym głosem.
Zauważył, że zaczynam się trząść, ściągnął z siebie kurtkę i dał mi ją.
~ Neymar ~
Muszę udawać, że między mną a Lilą nic nie ma. Nie wiem, czy potrafię. Przecież ją bardzo kocham, a przy jej przyjaciółce mam udawać.. Spróbuję chociaż.
Idziemy, jesteśmy już przy bloku, stoi jakaś dziewczyna (chyba Sandi) i nagle momentalnie Lila puściła moją reke, pobiegła sobie do koleżaneczki. Poszedłem za nią.
- TY! TY! TY JESTEŚ NEYMAR AAAAA!! Ale zaraz, co robisz z Lilą? - ucieszyła się i za chwilę była zdziwiona.
- Mieszka ze mną? Jego dom jest w remoncie, tata pozwolił mu zamieszkać. - wytłumaczyła jej Lilka.
- Tak, dokładnie tak. Jesteśmy PRZYJACIÓŁMI. -dałem specjalny nacisk na słowo 'przyjaciółmi'. Lila dziwnie się spojrzała.
Weszliśmy do domu, Lila poszła pokazać pokój Sandi, a ja poszedłem do kuchni, byłem głodny. 'O frytki' powiedziałem sam do siebie, zacząłem się śmiać. Gdy już zjadłem, poszedłem do pokoju.
~ Lila ~
Wiem, że Neyowi jest ciężko, mi też. Nie mogę jej powiedzieć, nie teraz...
Poszła spać, powiedziała, że jest zmęczona. Usłyszałam kroki na schodach, wiedziałam kto to.
- Neymar, chodź do mnie. - powiedziałam łobuzerskim głosem.
- BUU!! Hahah. - wbiegł uśmiechając się.
- Ale się boje, hohoho - zaśmiałam się.
- Chcesz dziś spać ze mną? - spytałam, wiedziałam co odpowie.
- Jeszcze pytasz?! - jednym ruchem ściągnał koszule i spodnie.. był w samych bokserkach.
I 'wskoczył mi do łożka'. Cieszyłam się bardzo, że moj pierwszy raz, zawdzięczam mu....
***
I jak? Podoba się? Moim zdaniem jest nudny i nie wyszedł, ale dzis po prostu nie miałam weny. Jest też nawet krótki, przepraszam. :( czekam na opinie. :))
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.gif)

