czwartek, 8 stycznia 2015

Rozdział 8

Obudziło mnie takie wielkie 'BOOM!!' jakby coś spadło, na ciele nie czułam już objęcia Neya, nie widziałam go też na łóżku. Usiadłam, patrzę w dół a tam Neymar leży...
- Co ci się stało? - spytałam, zaczęłam powoli się śmiać.
- Spadłem z łóżka, chciałem sie pożądnie rozciągnąć no i spadłem. - tłumaczył.
- Ale wszystko z tobą dobrze? 
- Tak tak, spokojnie. - odpowiedział wstając i rzucając się na mnie. Leżał na mnie, ale był ciężki. 
- Zgnieciesz mnie..
- Nie, aż taki brutalny nie jestem, haha - zaśmiał się
- To może ze mnie zejdź? Musimy się szykować...
Wykonał moje polecenie. Wstałam, wybrałam ciuchy sportowe, bo szliśmy na trening. Ubrałam się w to:

I teraz tylko czekałam na Neya, ze śniadaniem. W końcu wyszedł, akurat tak się fajnie złożyło, że też miał dresy szare.
- Ale robisz dobre śniadania kochanie.. - powiedział, jedząc kanapkę.
- No wiem, będziesz miał tak codziennie, jak sie nie wyprowadzisz...
- Zostanę z tobą na zawsze, kocham Cie. - po tych słowach wziął mnie na ręce, położył na kanapie i zaczęliśmy się całować. Oderwałam się niechętnie.
- Neymar, takie przyjemności to wieczorem i po treningu, a teraz już ubieraj się.
- Dobrze, to wieczorem będę czekał w łóżeczku. Chodźmy.
Rozbawił mnie. Wyszliśmy, zamknęłam dobrze drzwi od domu. Otworzył mi drzwi od samochodu jak dżentelmen. Pocałowałam go w policzek i pojechaliśmy. Przez całą drogę Ney śpiewał brazylijskie piosenki, a ja tylko się z niego śmiałam. Kiedy już dojechaliśmy,widziałam samochód taty, pewnie już był od wczoraj tu. Wyszliśmy z samochodu i Neymar złapał mnie za rękę. Weszliśmy do szatni, nadal trzymając się za ręce, wszyscy patrzyli i cieszyli się, poza jednym.. Bartrą.
- Hejka zakochańce! - krzyknął Busqets.
- Nono a jeszcze wczoraj mówiliście, że jesteście przyjaciółmi a dziś zakochani, szczęścia! - odezwał się Pique.
- Dziekujemy - odpowiedział Ney.
Musiałam iść do damskiej szatni, bo przecież nie będę się z nimi przebierać. Wychodząc ktoś złapał mnie za rękę, Neymar.
- Muszę iść się przebrać. - oznajmiłam mu.
- A buźki? - powiedział ze smutną minką.
- Ojejku... - dałam mu buziaka, a akurat przechodził mój tata.
- Nie chce wam przerywać, ale musicie się przebrać. - rzekł dziwnie patrząc się na mnie, jego mina mówiła 'Pogadamy w domu.'
- Przepraszam trenerze, to ja ją zatrzymałem. - uratował sytuacje Ney.
Poszłam do szatni, ubrałam moją ulubioną koszulkę i trampki i wyszłam. Znów zaczęliśmy bez rozgrzewki tylko od razu już mecz. Byłam w drużynie z Neyem, Pique, Munirem i Rafinhą. Kiedy graliśmy i byłam przy bramce drużyny przeciwnej, Bartra mnie sfaulował tak, że aż położyłam się z bólu. Podbiegł szybko do mnie Neymar. Widziałam w jego oczach złość, chyba chciał coś zrobić Marcowi, ale uspokoiłam go.
- Nic mi nie jest, nie martw się. - rzekłam całując go w policzek.
- Dobrze. - powiedział, podał mi rękę i mnie podniósł. Nasza drużyna wygrała. Idąc do szatni, spotkałam Shakire z Milankiem, czekała na Pique. Porozmawiałam z nią, naprawdę była miła a nie tak jak opisywali ją media.

• Neymar •
Kiedy zobaczyłem jak ten śmieć Marc ją sfaulował, miałem ochotę mu mocno przywalić w twarz. Na szczęście uspokoiła mnie Lila, jej dotyk działa na mnie kojąco.
Pojechaliśmy do domu, Enrique powiedział że chce z nią pogadać na osobności. Poszedłem do jej pokoju, znalazłem jej pamiętnik. Przeczytam go troszkę. Zobaczyłem wpis z wczoraj.
' Drogi pamiętniku!
Tu w Barcelonie jest cudownie. Poznałam drużynę Barcy, klubu który kocham. Znalazłam swoją miłość, a myślałam że po rozstaniu z Jackiem nie zakocham się, a jednak. Moim chłopakiem jest sam Neymar Da Silva Santos Junior. Na początku go nie lubiłam bo to idol Sandi, a moim był Bartra ale okazał się być świnią. A Ney taki nie jest, kocham go bardzo mocno. '
Też ją kocham. Nie powiem jej, że czytałem bo będzie zła. Ale muszę się jej jeszcze zapytać, dlaczego chciała się wtedy pociąć i ogólnie czemu się cieła.

• Lila •
- Co to miało być? - zapytał tata.
- Ale coo? - spytałam, choć wiedziałam o co chodzi.
- Całuski z Brazylijczykiem?!
- A no właśnie bo tato, ja z nim jestem... - bałam się jego reakcji.
- Co!!! Nie możesz z nim być, nie pozwalam ci. - krzyknął.
- Nie jestem małą dziewczynką, mam 19 lat i mogę robić co chce i z kim chce! - odkrzyczałam.
- Ale przy mnie się nie całujcie.
Po tym co powiedział, pobiegłam do pokoju, widziałam jak Neymar z niego wychodził. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nawet z nim. Zamknęłam pokój na klucz i położyłam się na łóżku. Zaczęłam płakać. Mój własny ojciec, nie pozwala mi być z kimś, kogo kocham! Słyszałam, jak ktoś łapie za klamkę, ale miałam to głęboko gdzieś...

★★★
No to mamy już rozdział 8 :) podoba się? Opinie w komentarzach lub w pytaniach na asku @NeymarJuniorDaSilvaSantosPoland .
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ :*




wtorek, 6 stycznia 2015

Rozdział 7

• Neymar •
W końcu jej to powiedziałem, a ona mi. Zostaliśmy parą i nikt nie zniszczy naszego związku. Była dopiero 15;34 bo trening trwał do południa.
- Masz ochotę na film? - spytałem mojej księżniczki.
- A jaki proponujesz?
- Nie wiem, może horror? - wiedziałem, że powie 'tak' bo będzie się do mnie przytulać.
- Ale nie taki straszny. - odpowiedziała.
- Okeey. - haha wybiore najstraszniejszy.
- I jaki wybrałeś?
- Nie wiem co to za nazwa, ale jakiś straszny. - wziąlem najstraszniejszy.
- Pożałujesz tego... - powiedziała, łobuzerskim głosikiem.
- Hehe zobaczymy!
Usiedliśmy, włączyłem film.

• Lila •
Wybrał bardzo straszny ten horror. Pożałuje tego, ja już wymyślę jak go ukarać.
Ale ten film był straszny i strasznie długo, trwał chyba z 3 godziny, bo nagle z 15:30 zrobiła się 18;50. Przez ten cały film przytulałam się do Neya, a on od czasu do czasu dawał mi buziaki.
W końcu się skończył...
- No nareszcie, tak się zaczęłam bać pod koniec. Nigdy więcej nie będę już oglądać horroru. - oznajmiłam mu.
- Nawet ze mną? - zrobił minę smutnego szczeniaczka.
- Zastanowie się, jak będziesz grzeczny haha - odpowiedziałam.
Poszłam do pokoju, a Ney do swojego. Wzięłam  godzinną kąpiel, przebrałam się w moją piżamke i wskoczyłam do łóżka. Przekręcałam się z boku na bok, nie mogłam zasnąć bo się bałam, przez ten horror. Wstałam i poszłam do pokoju Neya, miał lekko uchylone drzwi. Siedział na krześle i gapił się w telefon.
- Neymarrrrr... - powiedziałam robiąc słodkie oczka.
- Co kicia? - zapytał puszczając mi oczko.
- Mam pytanko, ale się pewnie nie zgodzisz... - odparłam smutna troszkę.
- No mów.
- No bo wiesz, po tym horrorze... Troszeczke się boje, mogłabym dziś spać z tobą? - spytałam niepewnie.
- Dziś? Możesz codziennie kotkuu. - odpowiedział całując mnie w usta.
- Mmm to chodź do łóżeczka... - powiedziałam i położyliśmy się.
Przytulił mnie i zasnęliśmy. Rano, musieliśmy wstać bo Ney miał trening, a ja obiecałam że pójdę z nim i wtedy powie wszystkim, o naszym związku. Będę chciała zobaczyć minę Bartry jak się o tym dowie. Neymar słodko chrapał. Miałam bardzo dziwny sen:
Byliśmy na plaży, pływaliśmy. Nagle zaczął mnie strasznie bolec brzuch, wiec powiedziałam to Neymarowi. Szybko wziął mnie na ręce i zaniósł do domu. Zaczęłam wymiotować, więc mój tatuś szybko pobiegł do apteki po test ciążowy, poszłam do toalety i zrobiłam go. Okazało się że jestem w ciąży. Nie powiem tego Neymarowi, nie wiedziałam jak zareaguje. 
I się przebudziłam, ale zaraz szybko zasnęłam w objęciach mojego Brazylijczyka.

★★★
Mamy już rozdział 7 :) przepraszam, że taki krótki ale pisałam go na telefonie i wyczerpała mi się bateria :/ obiecuje, że kolejny będzie dłuższy. Mam nadzieje, że się podoba ;*
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ :*

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Rozdział 6

* Kłótnia chłopaków *
- Neymar, przypomnij sobie jak było z Bruną... - zaczął Pique.
- Ale ja tak do końca Bruny nie kochałem, a czuję że z Lilą jest inaczej. - tłumaczył Ney.
- Też tak mówiłeś.. Robisz z Lila zupełnie to samo, co robiłeś kiedyś z Bruną, a później ją zdradziłeś.. - kontynuował Pique.
- Pocałowałem RAZ jedną laske a ona poszła do łóżka z innym!! A z resztą to był zwykły mały buziak, a nie tak jak ona..
- Fakt, poszła do łóżka z innym. Geri, może on teraz na serio zakochał się... - przerwał Rakitić.
- Dzięki Raki. Kiedy stoję przy Lilce, czuje motyle w brzuchu a gdy stoję przy jakiejś innej lasce nic żadnej reakcji. Jak stałem tak przy Brunie, nic nie czułem, lekkie obrzydzenie.- wyjaśniał Neymar.
Nagle wtrącił się Bartra...
- A jednak Ney, podoba ci się, a może się w niej zakochałeś.. - mówił takim głosem, jakby coś chciał zrobić.
- Może i się zakochałem, co ty Marc kombinujesz? - spytał.
- Dawaj Ney, zabawmy się... Kto ją pierwszy zaciągnie do łóżka a potem zrani lub coś gorszego... - powiedział swój plan.
- Nie! Nie chce stracić jej zaufania i jej. Ty tylko o tym myślisz!! - wykrzyczał mu w twarz.
- Nie?! Bo się w niej zakochałeś! - odkrzyczał Bartra.
- No dobra kocham ją! Ale nie skrzywdze jej!
Szepnęłam sama do siebie 'Kocha mnie...' tak szepnęłam, że ktoś z szatni usłyszał...
- Słyszeliście? Ten szept.. To podobny głos do Lili! - krzyknął Dani.
Szybko zaczełam uciekać, ale niestety się potknęłam. Z pomocą przyleciał mi Munir. Podniósł mnie a gdy się odwróciłam w stronę szatni, widziałam głowę Neymara.
- Kocha mnie.. - powiedziałam sama do siebie i szybko pobiegłam.

• Neymar •
Słyszałem ten szept, to był jej głos. Wydało się, zakochałem się w zwyczajnej pięknej dziewczynie, o lśniących blond włosach i ślicznych niebieskich oczach. Ona chyba to wszystko słyszała. Nie zgodziłbym się nigdy na takie coś.. Bartra czasem mówi głupoty czy coś, ale dziś przesadził. Mam nadzieje, że gdy wrócę do domu, Lila się do mnie odezwie. Chciałbym dziś jej wyznać prawdę, prosto w oczy a nie że usłyszy od jakiegoś głupiego Marca.

• Lila •
Wróciłam z płaczem do domu, z jednej strony cieszyłam sie, bo Neymar mnie kocha a z drugiej strony byłam smutna bo mój idol (czyli Bartra) okazał się być świnią. Na razie nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Siadam na moim balkonie, sama. Wyciągnęłam z torby żyletke, już chciałam zrobić kreskę na nadgarstku gdy poczułam dość miły dotyk rąk na twarzy. Zakrył mi oczy.
- Zgadnij ktoo - powiedział znajomy mi głos, ja wiedziałam kto to.
- Neymar. Nie mam dziś humoru, przepraszam, zostaw mnie.
- Nie zostawię cię, możesz sie pociąć, przed chwilą próbowałaś... - powiedział.
- To mi pomaga, musisz zrozumieć.
- Nie, to ty musisz coś zrozumieć. - odparł, po czym zabrał mi żyletke i wyrzucił do śmietnika, który był pod drzwiami mojego pokoju.
- Na przykład co?
- To, że gdy cię zobaczyłem zakochałem się w tobie. Wiem, że dziś słyszałaś naszą rozmowę, ale ja chciałem powiedzieć ci to w twarz. Nie zgodziłem się na ten jakby zakład Marca, bo cię kocham i nie chcę cię skrzywdzić ani żeby zrobił to Marc. - wyznał.
- Ty.. Ty mnie kochasz?!
- Tak, bardzo cię kocham.
- Nie wiem co powiedzieć...
- Powiedz 'ja ciebie też!' - wykrzyczał.
- No to powiem, wyrzuce to z siebie, teraz ty mnie posłuchaj. Neymarze Da Silva Santos, podobasz mi się i chyba cie kocham. - w końcu to powiedziałam.
- Posłuchałem cię i wiesz... No ten tego emmm... Chcesz być moją dziewczyną? - spytał niepewnie.
- Tak, marzę o tym! - odpowiedziałam.
Wtedy podskoczył i mnie pocałował. Zaczęliśmy się całować, namiętnie.

★★★
Obiecałam że wstawię dziś dwa rozdziały i wstawiłam :) jak się podoba? Opinie w komentarzach ;)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*

Rozdział 5

• Lila •
Niczego z wczorajszej nocy nie pamiętam, ale przypominam sobie tylko to, że rozmawiałam z Neymarem o rodzinie i on wspomniał o mojej mamie a potem się do niego przytuliłam.. Dziwne. Postanowiłam wstać i iść do toalety. Idąc potknęłam się o nogi Neya, spał na podłodze? Znów leżałam na nim, widziałam że powoli otwiera swoje śliczne oczka.
- Yyy cześć... - powiedziałam słodko się uśmiechając.
- Mówiłem, że jeszcze nie raz będziesz na mnie leżeć. - zaśmiał się.
- Teraz to też było przypadkiem, potknęłam się o twoje nogi, a właściwie co robisz tu na podłodze?
- Spałem.
- Ale czemu nie u siebie? - zapytałam zdziwiona, przecież pokój ma tuż obok.
- Wczoraj gdy się do mnie wtuliłaś, zasnęłaś mi w ramionach a po chwili ja z tobą. Usłyszałem lekki trzask drzwi, to był twój tata. Dziwnie się spojrzał, więc wytłumaczyłem mu dlaczego tak jesteś we mnie wtulona. Kazał zaprowadzić cię do pokoju, tak też zrobiłem ale gdy wychodziłem przewróciłem się i zasnąłem. - wytłumaczył.
- Mogłeś opowiedzieć mi to w skrócie. - powiedziałam, wciąż na nim leżąc.
- Ale wolałem opowiedzieć wszystko. Idziesz ze mną dziś na trening? - spytał.
- Tak, mogę iść, a mój tata? - odpowiedziałam i jednocześnie zapytałam.
- Wczoraj wieczorem z nim rozmawiałem i nie będzie go dzisiaj. - odpowiedział mi.
- No to okej, ja ide wziąć prysznic, ale najpierw muszę z ciebie zejść...
- Hahah nie będzie łatwo! - krzyknął łobuzerskim głosem i tak jakoś się poturlaliśmy, że teraz on leżał na mnie.
- Zaraz spadniemy ze schodów i możesz ze mnie zejść?
- No dobrze.. - wstał i podał mi rękę, podniósł mnie.
- Dziękuje, a teraz idę wziąć prysznic. - oznajmiłam.
- Okey, ale tym razem weź rzeczy. - powiedział śmiejąc się i zszedł na dół.
Poszłam w końcu pod prysznic, tym razem wzięłam ciuchy.

• Neymar •
Ah ta Lila jest taka cudowna, miałem ochotę ją dziś pocałować, ale nie wypada. Poszłem do kuchni, zrobić sobie cos do jedzenia, byłem głodny. Poczułem wibracje, dostałem SMSa.
* Bruna *
 Kochasz mnie jeszcze? Czy wolisz tą blondyne?

Postanowiłem jej odpisać:
Odwal się odemnie w końcu, ta blondynka w przeciwieństwie do ciebie wie co robi i nie nazywaj jej tak, nie masz prawa. Nie pisz do mnie i zostaw mnie i ją w spokoju!
Nie dostałem odpowiedzi, ale był √ co oznaczało, że przeczytała. Miałem jej już dość, zdradziła mnie a teraz nie daje mi spokoju.
Po godzinie ona była już gotowa, lecz ja nie.
- Ubieraj się, bo nie po jedziemy na czas!! - powiedziała, a w jej głosie było słychać lekką złość..
- Dobrze już ide na górę. - odpowiedzialem.
- Będę czekać na kanapie, tylko pośpiesz się!

• Lila •
Z facetami gorzej niż z kobietami, siedział tam chyba godzinę w tej łazience, no ale w końcu fryzurka sama się nie poprawi. Wyszedł i już byliśmy gotowi, ja byłam ubrana w to:

a on w szarą koszule i czerwone spodnie. 

***
Jechaliśmy jego samochodem, nie wiedziałam nawet że ma prawo jazdy, ale szczegół. Gdy byliśmy już na miejscu, weszliśmy tak jakoś razem do szatni i od razu było słyszeć docinki.
- Uuu wiedziałem!! - wykrzyczał Pique.
- Wow nono Ney, nie wiedziałem że ty taki kocur jesteś..! - powiedział Alba.
- Ale my nie jesteśmy razem! Więc po co idioci tak krzyczycie?! - zareagował lekko zły Neymar.
- No weszliście tak razem, więc myśleliśmy ze.. - tłumaczył Pique.
- Jesteśmy tylko dobrymi przyjaciółmi, nic więcej . - wtrąciłam się i poszłam do damskiej szatni.
Przebrałam się w moją ulubioną koszulkę i wyszłam na murawę. Mojego taty nie było, ale był jakiś trener zastępczy. Zdziwił się, że ja wyszłam pierwsza bo chłopaków jeszcze nie było. Kiedy już w końcu wyszli, trener powiedział że dziś zaczynamy bez rozgrzewki tylko od razu gramy mecz. Kazał stanąć Neymarowi i Rakticiowi na środek, żeby wybrali sobie skład.
Pierwszy był Ney.
- Hm.. Biorę Lile. - powiedział a ja do niego podeszłam i złapałam go za rękę. Reszta się spojrzała. 
Skończyli wybierać, musieliśmy to wygrać mieliśmy Messiego, Suareza i Pique. No i tak się stało, wygraliśmy. Nie strzeliłam żadnej bramki, choć miałam kilka sytuacji. 
Gdy już rozeszliśmy się do szatni, słyszałam, że chłopaki się kłócą, wiem, że nie powinnam ale postanowiłam podsłuchać...

★★★
Mamy w końcu wyczekiwania przez was rozdział 5 ;) jak się podoba? Opinie w komentarzach :) dziś jeszcze pojawi się rozdział 6 :)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*

sobota, 3 stycznia 2015

Rozdział 4

Obudziłam się o 6;23, bo ktoś mnie obudził...Neymar. Słyszałam głośną muzykę z jego pokoju, a niestety ma koło mnie i wszystko u mnie najbardziej słychać. Czemu mam pecha? W sumie nie mam pecha, bo nawet jest fajny, ma takie ładne piwne oczy i te jego włosy ah i jeszcze jego usta.. Trochę sobie pomarzyłam i chciałam wyjść z pokoju. Gdy wychodziłam z pokoju, wpadłam na Neymara, tak na niego wpadłam, że się przewróciliśmy.. Wyglądało trochę dziwnie, bo ja leżałam na nim.
- Neymar przepraszam... - powiedziałam zawstydzona, leżąc wciąż na nim.
- Nie szkodzi, moja wina, to ja wtedy szedłem pierwszy. A i w sumie możesz tak na mnie leżeć, całkiem przyjemnie, ładnie pachniesz. - odpowiedział uśmiechając się, nagle położył swoje ręce na moich plecach.
- Haha bardzo śmieszne, zdarzyło się to raz.
- Jeszcze zobaczymy, czy tylko raz... - powiedział porywczo.
- Hahah!! A możesz mnie puścić?
- Jasne.. Idziemy zrobić razem śniadanie? - zapytał.
- Okej, to chodźmy. - powiedziałam i z niego zeszłam.
Zeszliśmy ze schodów (nasze pokoje były na piętrze) , jednak nikogo nie zastaliśmy. Na blacie była kartka, wzięłam ją:
'Córcia, ja wyszedłem bo musiałem wyjść, wiesz sprawy służbowe. Przekaz Neymarowi, że nie ma dziś treningu, jest odwołany ze względu na moje spotkanie. A i zapomniałbym, musisz być dziś w domu bo gdy wychodziłem zapomniałem kluczy.
Kocham, tata.'
Przeczytałam i obejrzałam się a Ney stał tuż za mną.
- Masz dziś wolne. - oznajmiłam mu.
- Wiem, zauważyłem. Ty chyba też, więc cały dzień możemy razem spędzić, lepiej się poznamy...- odpowiedział.
- W sumie masz racje.
Zaczęliśmy się w tej kuchni bawić, zamiast robić śniadanie. Ney umazał mnie dżemem, mój nos miał czerwoną kropkę od truskawkowego dżemu. Postanowiłam, że się odgryze. Wzięłam na palec mąkę i wysypałam na niego, zaczęłam się śmiać a on po chwili wziął drugą paczkę mąki i również wysypal, na mnie.
- Jesteśmy kwita. - powiedział przez śmiech
- Jeszcze nie jesteśmy kwita...
- No tak, zapomniałbym.. - powiedział i pocałował mnie w policzek a później w usta. Czułam się cudownie, kiedy mnie pocałował. Na początku nie odwzajemniłam tych pocałunków, ale po chwili zaczęłam i było wspaniale. Oderwał się niechętnie...
- Lila, przepraszam, nie powinienem. - powiedział lekko zmieszany.
- Nic się nie stało, było wspaniale. - oznajmiłam.

NEYMAR •
- Nic się nie stało, było wspaniale. - oznajmiła
Nie wiem dlaczego, ale gdy ją całowałem czułem jakbym miał motylki w brzuchu, nie czułem tego przy innej kobiecie, lecz tylko przy niej. Widziałem, że ona też coś musi do mnie czuć, przecież nie mogłaby od tak odwzajemnić moich pocałunków.

• LILA •
Ale on świetnie całował. No ale, nie wiedziałam czy po rozstaniu z moim chłopakiem dam rade się jeszcze w kimś zakochać. I tak minęło kilka już godzin, a my skończyliśmy robić dopiero śniadanie.

- Trzeba tu posprzątać, pomożesz? - spytałam Neya.
- Tobie zawsze . - odpowiedział smiejąc się.
Gdy sprzątaliśmy, puściliśmy sobie muzykę brazylijską i zaczęliśmy tańczyć, śpiewać i robić głupstwa. Posprzątaliśmy, było czysto, jak nigdy. Wyłączył muzykę, ja usiadłam na kanapie a on obok mnie. Zaczęliśmy rozmawiać o rodzinie i on wtedy wspomniał o mojej mamie...
- A twoja mama? Gdzie jest? - spytał, a mi już leciały łzy.
- Mmoja mmaaamma jest.... w grobie. - wyjękałam juz płakałam.
- O boże, ale ze mnie debil, przepraszam, nie powinienem, nie płacz już! - otarł mi łzę i przytulił do siebie.
- Nie szkodzi, przecież nie wiedziałeś, nie twoja wina. - odpowiedziałam mu, wtulając się w niego.

• NEYMAR • 
Kiedy się do mnie wtuliła, zauważyłem na jej nadgarstku blizny, blizny od cięcia się.. Zasmuciłem się, chciałem się dowiedzieć coś więcej, ale powiedziałem sobie w myślach, że nie dziś. Nawet nie wiem kiedy, zasnęła mi w ramionach, i ja po chwili też zasnąłem. Spaliśmy wtuleni w siebie. Było cudownie.

• LILA • 
Zasnęłam wtulona w niego, potrafił pocieszyć. Chyba się w nim zakochałam, był czuły, troskliwy i miły. Musze przyznać, ze perfumy to ma ładne. Przebudziłam się na chwilę, bo usłyszałam kroki i lekki trzask w drzwi, to był mój tata. Ale jak on zobaczy nas tak razem? To coo?!

★★★
No i mamy już 4 rozdział :) jak się podoba? Jest chyba troszkę dłuższy od pozostałych ;) komentujcie :) nie wiem kiedy następny, bo teraz muszę się uczyć :(

KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 3

Do mojego spotkania z Neymarem została godzina. Nagle zadzwonił mój telefon, znów zaczęłam chwilę tańczyć, ale ogarnęałm się i spojrzałam. Jakiś nieznany numer, ale postanowiłam odebrać.
- Halo?
- Hej, nie masz mojego numeru zapisanego, ale to ja Neymar - opowiedział Brazylijczyk.
- Skąd masz mój numer i co się stało? - zapytałam
- Od twojego taty. I słuchaj, nie idziemy dziś do kina, ale weź ręcznik, kocyk i strój. - odpowiedział i się rozłączył.
Nawet nie dał mi odpowiedzieć i po prostu sie rozłączył.
To trochę dziwne, mieliśmy iść przecież do kina, a on zamiast kina, na wieczór plaże sobie wymyślił . Znałam go dopiero dzień, a on już mnie na coś zaprasza, ale rozumiem go, to tak żeby lepiej się poznać.
Muszę się jakoś ubrać, założyłam strój kąpielowy a na niego to:
I włosy uczesałam w wysokiego kitka. Byłam gotowa, zadzwonil dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć a wiedziałam kto to.
Wyglądał świetnie!
- Hej Lila, ślicznie wyglądasz - powiedział Brazylijczyk
- Cześć Neymar, dziękuje, ty też ładnie wyglądasz . - odpowiedziałam uśmiechnięta.
- To co idziemy?
- Tak, ale mieliśmy iść do kina.. - zagadałam
- No ta, ale w kinie nic fajnego nie ma, a słyszałem że lubisz plaże, po niej chodzić . - odpowiedział
- Jej skąd wiedziałeś?! To idziemy.
Wsiedliśmy do jego samochodu i pojechaliśmy na plażę. Było cudownie, rozebraliśmy się. Ja usiadłam na kocyku, nagle Neymar wziął mnie na ręce i pobiegł do wody.
- Neymar proszę cię, puść mnie!
- Jak cię puszczę, to wlecisz do wody.
- Wiesz o co mi chodzi, pusć mnie na brzeg!
- No nie wiem..
- Zrobię wszystko co chcesz, proszę!!
- Wszystko? - zapytał łobuzersko
- Tak, żebyś mnie puścił...
- To mnie pocałuj - zaproponował
- No nie wiem.. ale to będzie tylko buziak.
Zrobiłam co kazał, dałam mu buziaka ale on chciał jeszcze dłużej, niestety jeszcze nie na to czas, nie jesteśmy razem i słabo się znamy a z resztą on ma dziewczynę!
Puścił mnie, pobiegłam na kocyk a on został i sobie pływał. Widziałam jego telefon blisko mnie, wiec wziełam, wiem że nie powinnam. Zobaczyłam rozmowę (wiadomości) z Bruna, zaczęłam czytać.
*Bruna*
Daj mi chociaż to wyjaśnić..
*Neymar*
Co wyjaśnić?! Zdradziłaś mnie, a pijana nie byłaś więc byłaś świadoma tego, co robisz! Nie mamy o czym rozmawiać, to koniec naszego związku!!
*Bruna*
Przepraszam..
Czyli już nie jest z nią, zerwał bo go zdradziła. 
Kilka minut jeszcze pochodziliśmy i zaczęliśmy wracać. Nie mowiłam mu o tym, że czytałam jego wiadomości, pewnie by się wściekł. Poszłam do swojego pokoju, brałam piżamke gdy to pokoju wszedł Ney.
- Podobało ci się dziś? - zapytał
- Tak było przyjemnie, dziękuje - odpowiedziałam
- Może gdzieś jeszcze wyjdziemy?
- Pomyśle, a teraz sorki ale jestem zmęczona - odpowiedziałam ziewając.
- Rozumiem, dobranoc - wyszedł, całując mnie w policzek.
- Dobranoc - odpowiedziałam uśmiechając się
Wrócił, stanął w drzwiach i powiedział:
- A zapomniałbym, świetnie całujesz! Dobranoc - puścił oczko i poszedł.
Szczerze mówiąc cieszyłam się, że nie jest już z tą Bruną. Chyba się w nim zakochałam... Cooo?!!! Nie! Tylko nie to! 


★★★

Mam nadzieję,że się podoba :)) przepraszam, ze czekaliście dość długo ;)) nwm kiedy kolejny!
KOMENUJESZ - MOTYWUJESZ

czwartek, 1 stycznia 2015

Rodział 2

Wstałam rano, byłam o dziwo wyspana. Muszę wziąć prysznic. Nadal jaram się tym, że obok mojego pokoju śpi Neymar. Jest naprawdę przystojny, miły a nie tak jak ten Bartra, którego jeszcze wczoraj lubiłam. No nic, muszę wstać, ale jestem strasznym leniem i nie chce mi się wstać. Wstałam. Przygotowałam sobie ciuchy, położyłam je na łóżku, a dziś zakładam to:

Poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic, wyszłam w końcu bo przecież całe życie nie będę pod prysznicem. Wychodzę i właśnie sobie coś uświadomiłam, zapomniałam ciuchów!! Ale ze mnie... No nic, owinęłam się ręcznikiem, założyłam na to szlafrok i wychodze. Wychodząc, usłyszałam:
- Mrrr.. ale lasia - powiedział Neymar, puszczając oczko
- Ney, sory że wyglądam jak wyglądam ale zapomniałam ciuchów z pokoju - tłumaczyłam zmieszana.
- Ja tam nie narzekam - powiedział podrywczym głosem i nagle wszedł do mojego pokoju i wziął te rzeczy.
- Oh dziękuje! 
- Nie powiedziałem, że ci je dam - powiedział żartobliwie
- No daj, proszę!! - zrobiłam słodkie oczka
- Na te oczka mnie nie weźmiesz, ale..
- Ale coo?!! - spytałam zdenerwowana
- Dasz mi buziaka w policzek - wyszczerzył swe zęby
- Niech ci będzie. 
Dałam mu tego buziaka, a on oddał mi rzeczy.
- Mmm świetnie całujesz - puścił mi oczko
- Wiem. - odpowiedziałam 
Poszłam i w końcu się przebrałam, i uczesałam włosy w koka.
Wyszłam z toalety do mojego pokoju, zastałam tam Neya na łóżku.
- Co ty tu robisz?
- Zwiedzam - odpowiedział 
- To idź zwiedzać gdzie indziej.
- Może wyjdziemy gdzieś? Do kina, wieczorem? - zaproponował
- Nom możemy, ale zaraz idziemy na trening wiec idź się szykuj.
- To będę czekać pod domem o 19 - odpowiedział, puścił oczko i wyszedł. 
Zdziwiło mnie te zaproszenie do tego kina, ale zgodziłam się bo przyznam szczerze, spodobał mi się. Ja mu też wpadłam chyba w oko. Schodze schodami na dół i widzę w kuchni tosty, a ja kocham tosty!
- Hej tato.
- Cześć córeczko, pięknie wyglądasz, a te tosty są dla ciebie - powiedział 
- Dziękuje i dziękuje za tosty, ale skąd wiedziales?
- Tajemnica - odpowiedział 
- Mm ale pyszne!
- No widzisz umiem robić dobre śniadanka , a właśnie, masz ochotę dziś przyjść na trening? - zapytał
- Barcy?! Zawsze!! Tak - odpowiedziałam
- To wskakuj do samochodu - powiedział poważnie
- Dobrze.
- Neymar!! Idziemy!! - zawołał Neya
- Lece! - odpowiedział, mało co spadłby ze schodów.
Pojechaliśmy i byliśmy na Camp Nou. Barca dziwnie się na mnie patrzała. 
- Dzień dobry trenerze! - odezwał się Alba
- Dobry. Chciałem przedstawić wam moją córcie, Lile - odpowiedział mu
- Hejka, jestem Lila - przedstawiłam się 
- Nono cześć laska! - krzyknął Rakitić
- Niech któryś ją skrzywdzi, a nogi z dupy powyrywam tak, że więcej sobie nie pogracie! - powiedział mój tata
- Tak szefie! Znaczy, trenerze... - opowiedział Alba
Byli zabawni. Grałam z nimi i tak super było. A Neymar? Cały czas się na mnie gapil, momentami mnie to przerażało. No ale w końcu zaprosił mnie na tą niby randkę. 


★★★
Chyba jest krótszy, tak mnie na asku prosiliście to napisałam :)) mam nadzieje, że się podoba. Jutro rano dokończe bo dziś muszę już naprawde iść. Komentujcie :))
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ