* Kłótnia chłopaków *
- Neymar, przypomnij sobie jak było z Bruną... - zaczął Pique.
- Ale ja tak do końca Bruny nie kochałem, a czuję że z Lilą jest inaczej. - tłumaczył Ney.
- Też tak mówiłeś.. Robisz z Lila zupełnie to samo, co robiłeś kiedyś z Bruną, a później ją zdradziłeś.. - kontynuował Pique.
- Pocałowałem RAZ jedną laske a ona poszła do łóżka z innym!! A z resztą to był zwykły mały buziak, a nie tak jak ona..
- Fakt, poszła do łóżka z innym. Geri, może on teraz na serio zakochał się... - przerwał Rakitić.
- Dzięki Raki. Kiedy stoję przy Lilce, czuje motyle w brzuchu a gdy stoję przy jakiejś innej lasce nic żadnej reakcji. Jak stałem tak przy Brunie, nic nie czułem, lekkie obrzydzenie.- wyjaśniał Neymar.
Nagle wtrącił się Bartra...
- A jednak Ney, podoba ci się, a może się w niej zakochałeś.. - mówił takim głosem, jakby coś chciał zrobić.
- Może i się zakochałem, co ty Marc kombinujesz? - spytał.
- Dawaj Ney, zabawmy się... Kto ją pierwszy zaciągnie do łóżka a potem zrani lub coś gorszego... - powiedział swój plan.
- Nie! Nie chce stracić jej zaufania i jej. Ty tylko o tym myślisz!! - wykrzyczał mu w twarz.
- Nie?! Bo się w niej zakochałeś! - odkrzyczał Bartra.
- No dobra kocham ją! Ale nie skrzywdze jej!
Szepnęłam sama do siebie 'Kocha mnie...' tak szepnęłam, że ktoś z szatni usłyszał...
- Słyszeliście? Ten szept.. To podobny głos do Lili! - krzyknął Dani.
Szybko zaczełam uciekać, ale niestety się potknęłam. Z pomocą przyleciał mi Munir. Podniósł mnie a gdy się odwróciłam w stronę szatni, widziałam głowę Neymara.
- Kocha mnie.. - powiedziałam sama do siebie i szybko pobiegłam.
• Neymar •
Słyszałem ten szept, to był jej głos. Wydało się, zakochałem się w zwyczajnej pięknej dziewczynie, o lśniących blond włosach i ślicznych niebieskich oczach. Ona chyba to wszystko słyszała. Nie zgodziłbym się nigdy na takie coś.. Bartra czasem mówi głupoty czy coś, ale dziś przesadził. Mam nadzieje, że gdy wrócę do domu, Lila się do mnie odezwie. Chciałbym dziś jej wyznać prawdę, prosto w oczy a nie że usłyszy od jakiegoś głupiego Marca.
• Lila •
Wróciłam z płaczem do domu, z jednej strony cieszyłam sie, bo Neymar mnie kocha a z drugiej strony byłam smutna bo mój idol (czyli Bartra) okazał się być świnią. Na razie nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Siadam na moim balkonie, sama. Wyciągnęłam z torby żyletke, już chciałam zrobić kreskę na nadgarstku gdy poczułam dość miły dotyk rąk na twarzy. Zakrył mi oczy.
- Zgadnij ktoo - powiedział znajomy mi głos, ja wiedziałam kto to.
- Neymar. Nie mam dziś humoru, przepraszam, zostaw mnie.
- Nie zostawię cię, możesz sie pociąć, przed chwilą próbowałaś... - powiedział.
- To mi pomaga, musisz zrozumieć.
- Nie, to ty musisz coś zrozumieć. - odparł, po czym zabrał mi żyletke i wyrzucił do śmietnika, który był pod drzwiami mojego pokoju.
- Na przykład co?
- To, że gdy cię zobaczyłem zakochałem się w tobie. Wiem, że dziś słyszałaś naszą rozmowę, ale ja chciałem powiedzieć ci to w twarz. Nie zgodziłem się na ten jakby zakład Marca, bo cię kocham i nie chcę cię skrzywdzić ani żeby zrobił to Marc. - wyznał.
- Ty.. Ty mnie kochasz?!
- Tak, bardzo cię kocham.
- Nie wiem co powiedzieć...
- Powiedz 'ja ciebie też!' - wykrzyczał.
- No to powiem, wyrzuce to z siebie, teraz ty mnie posłuchaj. Neymarze Da Silva Santos, podobasz mi się i chyba cie kocham. - w końcu to powiedziałam.
- Posłuchałem cię i wiesz... No ten tego emmm... Chcesz być moją dziewczyną? - spytał niepewnie.
- Tak, marzę o tym! - odpowiedziałam.
Wtedy podskoczył i mnie pocałował. Zaczęliśmy się całować, namiętnie.
★★★
Obiecałam że wstawię dziś dwa rozdziały i wstawiłam :) jak się podoba? Opinie w komentarzach ;)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ:*
Kolejny.... <3
OdpowiedzUsuń