czwartek, 1 stycznia 2015

Rodział 2

Wstałam rano, byłam o dziwo wyspana. Muszę wziąć prysznic. Nadal jaram się tym, że obok mojego pokoju śpi Neymar. Jest naprawdę przystojny, miły a nie tak jak ten Bartra, którego jeszcze wczoraj lubiłam. No nic, muszę wstać, ale jestem strasznym leniem i nie chce mi się wstać. Wstałam. Przygotowałam sobie ciuchy, położyłam je na łóżku, a dziś zakładam to:

Poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic, wyszłam w końcu bo przecież całe życie nie będę pod prysznicem. Wychodzę i właśnie sobie coś uświadomiłam, zapomniałam ciuchów!! Ale ze mnie... No nic, owinęłam się ręcznikiem, założyłam na to szlafrok i wychodze. Wychodząc, usłyszałam:
- Mrrr.. ale lasia - powiedział Neymar, puszczając oczko
- Ney, sory że wyglądam jak wyglądam ale zapomniałam ciuchów z pokoju - tłumaczyłam zmieszana.
- Ja tam nie narzekam - powiedział podrywczym głosem i nagle wszedł do mojego pokoju i wziął te rzeczy.
- Oh dziękuje! 
- Nie powiedziałem, że ci je dam - powiedział żartobliwie
- No daj, proszę!! - zrobiłam słodkie oczka
- Na te oczka mnie nie weźmiesz, ale..
- Ale coo?!! - spytałam zdenerwowana
- Dasz mi buziaka w policzek - wyszczerzył swe zęby
- Niech ci będzie. 
Dałam mu tego buziaka, a on oddał mi rzeczy.
- Mmm świetnie całujesz - puścił mi oczko
- Wiem. - odpowiedziałam 
Poszłam i w końcu się przebrałam, i uczesałam włosy w koka.
Wyszłam z toalety do mojego pokoju, zastałam tam Neya na łóżku.
- Co ty tu robisz?
- Zwiedzam - odpowiedział 
- To idź zwiedzać gdzie indziej.
- Może wyjdziemy gdzieś? Do kina, wieczorem? - zaproponował
- Nom możemy, ale zaraz idziemy na trening wiec idź się szykuj.
- To będę czekać pod domem o 19 - odpowiedział, puścił oczko i wyszedł. 
Zdziwiło mnie te zaproszenie do tego kina, ale zgodziłam się bo przyznam szczerze, spodobał mi się. Ja mu też wpadłam chyba w oko. Schodze schodami na dół i widzę w kuchni tosty, a ja kocham tosty!
- Hej tato.
- Cześć córeczko, pięknie wyglądasz, a te tosty są dla ciebie - powiedział 
- Dziękuje i dziękuje za tosty, ale skąd wiedziales?
- Tajemnica - odpowiedział 
- Mm ale pyszne!
- No widzisz umiem robić dobre śniadanka , a właśnie, masz ochotę dziś przyjść na trening? - zapytał
- Barcy?! Zawsze!! Tak - odpowiedziałam
- To wskakuj do samochodu - powiedział poważnie
- Dobrze.
- Neymar!! Idziemy!! - zawołał Neya
- Lece! - odpowiedział, mało co spadłby ze schodów.
Pojechaliśmy i byliśmy na Camp Nou. Barca dziwnie się na mnie patrzała. 
- Dzień dobry trenerze! - odezwał się Alba
- Dobry. Chciałem przedstawić wam moją córcie, Lile - odpowiedział mu
- Hejka, jestem Lila - przedstawiłam się 
- Nono cześć laska! - krzyknął Rakitić
- Niech któryś ją skrzywdzi, a nogi z dupy powyrywam tak, że więcej sobie nie pogracie! - powiedział mój tata
- Tak szefie! Znaczy, trenerze... - opowiedział Alba
Byli zabawni. Grałam z nimi i tak super było. A Neymar? Cały czas się na mnie gapil, momentami mnie to przerażało. No ale w końcu zaprosił mnie na tą niby randkę. 


★★★
Chyba jest krótszy, tak mnie na asku prosiliście to napisałam :)) mam nadzieje, że się podoba. Jutro rano dokończe bo dziś muszę już naprawde iść. Komentujcie :))
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ

4 komentarze:

  1. Zajebisty ♥ Czekam na następny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, zapowiada się ciekawie.. :) Tylko popracuj jeszcze nad pisaniem :) Z czasem Twoje opowiadania będą lepsze, zobaczysz :* Ps. Uwielbiam Neymara! <3

    OdpowiedzUsuń