piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 9

W nocy przebudziłam się i po cichu podeszłam do drzwi. Miałam już je otwierać, ale coś pod nimi leżało. Podniosłam jak się okazało kartkę i zaczełam czytać
"Stałem pod twoimi drzwiami dość długo. Nie otwierałaś, ale słyszałem twój płacz. Twój tata martwił się i miał poczucie winy za to co Ci powiedział. Martwię się o Ciebie kochanie."
                Twój Neymar                                                                                                                                      
- Jeju jaki on kochany... - powiedziałam do siebie.
Weszłam pod kołdrę trzymając tak wiele znaczącą dla mnie kartkę. Po chwili usnęłam.
Obudziły mnie promyki słońca. Wstałam z myślą o wczorajszych wydarzeniach. Spojrzałam na zegarek. Była godzina 6.30. Zdziwiłam się bardzo bo nie jestem rannym ptaszkiem. Byłam głodna ale nie chciałam spotkać Neymara albo taty. Postanowiłam, że nieusłyszenie zejdę do kuchni. Otworzyłam drzwi. Wyszłam i byłam już w kuchni ale niechcący zrzuciłam małego porcelanwego słonika. Hałas nie był taki okropny, ale przestraszyłam się na myśl, że mogłam obudzić Neya albo tatę. Wyjełam z szafki zmiotkę i zebrałam potłuczoną porcelanę. Dowody mojej niezdarności byłu już sprzątnięte. Zabrałam się za robienie kanapek i herbaty. Kończyłam już jeść ale usłyszałam, że ktoś schodzi do kuchni.
- Lila!! - krzyknął Neymar
- Nie chce z tobą rozmawiać!! Nie jestem gotowa. Po za tym spójrz na mnie, nawet nie wziełam prysznica. - odkrzyknęłam
- Kochanie porozmawiaj ze mną mimo wszystko. - Powiedział już uspokojony Neymar.
- Ney nie chce. - tłumaczyłam mając już łzy w oczach.
- Proszę Cię chodź!! Bo inaczej Cię złapę!! - uśmiechnął się łobuzersko.
Zaczął mnie ganiać po kuchni. Zrobiłam unik i uciekłam do pokoju. Nie zdążyłam zamknąć drzwi. Wszedł Ney. Już nie mogłam uciec od rozmowy.
- Lila słyszałem waszą rozmowę - wyszeptał mi do ucha Neymar.
- Nie chce o tym rozmawiać!! - jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-  Lila, kochanie nie płacz - uspokajał mnie.
Przytuliłam się do niego, mocząc łzami jego bluzę. Siedzieliśmy tak dobre 20 minut.
- Ney, dziękuję Ci, że jesteś - powiedziałam patrząc mu w oczy.
- Jestem dla Ciebie. Nigdy Cię nie zostawię skarbie. Choć zabiorę Cię do parku - odpowiedział, całując mnie w policzek.
Zgodziłam się, bo brakowało mi świeżego powietrza.
- Będę gotowa za 30 minutek. - powiedziałam z udawanym uśmiechem
- Dobrze kochanie. Będę czekać. - odpowiedział Ney z nieukrywalnym szczęściem
Wzięłam szybki prysznic. Umyłam zęby i twarz. Ubrałam się w to:

- Już jestem gotowa. - powiedziałam do Neya schodząc po schodach.
- Pięknie wyglądasz. Z resztą jak zawsze. - puścił mi oczko.
Wyszliśmy z mieszkania i skierowaliśmy się w stronę parku. Gadaliśmy o nas i o wczorajszej sytuacji. Wyjaśniliśmy sobie wszystko. Idąc alejkami parku Neymar co jakiś czas napotkiwał swoje fanki i fanów. Nie ukrywam wkurzało mnie to, no ale miałam w końcu sławnego chłopaka.
- Ney, może zrobimy sobie seans filmowy i zaprosimy Messiego, Pique, Bartre... - Nie skończyłam, bo przerwał mi Neymar.
- Nie zamierzam gościć u nas Bartry. Sama się przekonałaś jaki jest na prawdę. - wypowiedział słowa, które mnie zaskoczyły.
- To, że raz czy drugi ma zły chumor to nie znaczy, że jest zazdrosny. - odpowiedziałam z gniewem.
- Przecież sama uważasz, że Bartra jest świnią ! - krzyknął.
- A skąd to wiesz ? - zapytałam zdenerwowana.
- No...ee... bo ja przeczytałem wpis z twojego pamiętnika.
- Grzebałeś w mojej rzeczy prywatnej!! - wypowiadałam  słowa łaczem.
- Lilcia przepraszam ale był akurat otwarty. A ty nigdy nie byłaś ciekawa co myśli druga osoba ? - zapytał ze smutkiem w głosie.
- Byłam, ale nie dowiadywałam się tego w taki sposób ! - Mówiłam to już zalewjąc się falami łez.
- Nie ufam Ci Neymar ! Nie ufam ! - Wykrzyczałam to tak, że pewnie słyszała to cała Barcelona.
- Lila rozumiem Cię...- teraz to on nie dokończył, bo ja mu przerwałam.
- Gówno rozumiesz ! - krzyknęłam i pobiegłam do domu.
W drodze wycierałam na bierząco łzy aby tata nic nie podejrzewał. Weszłam do mieszkania. Tata siedzial na kanapie oglądając Tv. Widać, że był zdenerwowany. Czyżby się już dowiedział ?
- No w końcu jesteś ! Jestem już spóźniony na konferencję. - powiedział.
- A co ja mam wspólnego z twoim spóźnieniem ? - zapytałam z ironią.
- Zapomniałaś zapasowych kluczy do domu. No chyba, że mam zostawiać dom otwarty dla złodziei. - odpowiedział lekceważąco.
- No dobrze już dobrze. - uspokoiłam sytuację.
- To ja już jadę. Papa Lila ! - pożegnal się ze mną i zamknął drzwi.
Weszłam do pokoju. Pierwsze na co spojrzałam był mój pamiętnik. Moje łzy lały się strumieniami. Zamknęłam drzwi od pokoju na klucz i znów zaczęłam wypłakiwać się w poduszkę.

★★★
Mamy już rozdział 9 :) jak się podoba? Opinie w komentarzach lub w pytaniach na moim asku :)  jeszcze dziś pojawi się kolejny :)
KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ :*

5 komentarzy: